poniedziałek, 27 stycznia 2014

MY HOME: Projekt kuchnia - kolorowe słoiki z makaronami (DIY).

Mieliście kiedyś tak, że stanęliście w drzwiach kuchni, popatrzyliście na idealnie wysprzątane i dopracowane pomieszczenie, a tu nagle... czegoś brakowało? :-) Ja mam tak średnio raz w tygodniu, dlatego ciągle coś zmieniam, przemeblowuję, czy tworzę coś z niczego, co znacznie odmienia wygląd pomieszczenia. Stąd też po pozbyciu się świątecznych ozdób, do salonu wróciło drzewko (wpis - "DIY - Białe, salonowe drzewko ozdobne - alternatywa dla kwiatów w wazonie.") i świeczki (wpis - "DIY - Nowe życie starych świeczników | Candle Holders."), a ja przeniosłam się do kuchni.

Dzisiaj pokażę Wam, jak przy wykorzystaniu tego, co na pewno macie w kuchni, możecie zrobić sobie fajną i funkcjonalną ozdobę.

DIY:
słoik, makarony i kasze (im więcej rodzajów, tym lepiej)


Uwierzcie, że dzięki takim słoikom, kuchnia nie tylko wygląda ciekawiej, ale faceci od razu tracą wymówkę przed gotowaniem, że nie wiedzą, co gdzie jest ;-) Enjoy!

niedziela, 26 stycznia 2014

My wedding: Piosenka na pierwszy taniec - Houston, mamy problem.

Z wielkim szacunkiem dla wszystkich anglojęzycznych piosenek, z jeszcze większym szacunkiem dla Anny Jantar i jej "Przetańczyć z Tobą chcę całą noc", dla "Wielkiej miłości" pana Krajewskiego czy szlagieru ostatnich lat, "Zabiorę Cię". Zauważyliście już, że u mnie musi być zawsze coś innego, niż u wszystkich? ;-)


Zanim przesłuchacie moje dwa typy piosenek na mój pierwszy taniec, musicie dowiedzieć się, skąd ten wybór, bo w przeciwnym razie skrzynka zablokuje mi się od komentarzy typu "jesteś szurnięta z tymi piosenkami"/"te piosenki w ogóle nie mają sensu"/"najlepiej windą do nieba se weź" ;-)
 Ale od początku. U nas nigdy nie wchodziły w grę szkoły tańca czy układy choreograficzne. To musi być spontan - ja uwielbiam tańczyć, a Skalski też lubi, tylko... nie kiedy ma się przysłowiowo gibnąć dwa na jeden na oczach stu pięćdziesięciu ludzi ;-) Właściwie to tak panicznie boi się pierwszego tańca, jak ja przysięgi w kościele ;-) Potrzebowaliśmy piosenki nie za długiej, takiej, która zaciekawi wszystkich bardziej niż my na parkiecie i odpowiedniej do całego klimatu wesela. I stąd też poniższe dwie piosenki. 
No ale, są dwie, i ilu mamy znajomych, tyle argumentów albo za jedną, albo za drugą. Jeśli ktoś znajdzie chwilę czasu i zechce mu się przesłuchać moje dwa hity weselne, i zostawić w komentarzu numerek 1 albo 2, będę wdzięczna ;-)


PS A jeśli komuś nie chce się słuchać moich piosenek, poniżej zamieszczam link z filmikiem ślubnym, na który ostatnio trafiłam i jest, że tak powiem bardzo bliski temu, co wydarzy się już wkrótce w Zakopanem ;-) Filmik mistrz, polecam!

środa, 22 stycznia 2014

My wedding: Motyw szyszki na weselu, czyli moje winietki na stoły - część I.


Częścią pierwszą jest oczywiście przedstawienie pomysłu, ponieważ aktualnie robię sto tysięcy rzeczy na raz, dlatego jestem w trakcie spisywania gości w odpowiedniej czcionce, co zobaczycie w części drugiej, jak już uda mi się to skończyć. Uprzedzając komentarze, nie mam zamiaru serwować gościom krzywych kartek z ręcznie wypisanym nazwiskiem, jakie możecie zobaczyć w dzisiejszym wpisie ;-)
O winietkach, a właściwie pomysłach na nie, pisałam już tu: Pomysł na samodzielnie wykonane winietki weselne DIY, teraz przyszedł czas na moje szyszkowe DIY. Koszyk szyszek został mi z okresu przedświątecznego, w którym doklejałam i dodawałam je chyba do każdej bożonarodzeniowej ozdoby. I dobrze, że zostały, bo dzięki temu, kiedy zobaczyłam właśnie taką inspirację weselną, stwierdziłam, że muszę takie mieć ;-)

DIY:


Jak już wspomniałam na początku, jeszcze zobaczycie przed weselem gotowe etykiety, tymczasem poniżej serwuję Wam weselne pomysły, oczywiście z szyszką w roli głównej:


Dobra szyszka nie jest zła, prawda? Enjoy! ;-)

niedziela, 19 stycznia 2014

Pomysł na samodzielnie wykonane winietki weselne DIY - inspiracje.


Etykiety na stoły to taki dodatek, który nie musi być zwykłą karteczką z imieniem i nazwiskiem, a dobrze przemyślany i wyeksponowany, potrafi pobić urokiem nie jedną dekorację. Moje wesele odbywać będzie się w góralskiej, drewnianej karczmie, wszelkie dekoracje będą zredukowane do minimum, dlatego poszaleć mogę jedynie z takimi małymi detalami ;-) 
Początkowo myślałam o samych karteczkach z motywem parzenicy z zaproszeń (link do wpisu z zaproszeniami: Moje folkowe, góralskie zaproszenia ślubne.), jednak po przeliczeniu kosztów i kombinacji, postanowiłam wykonać coś bardziej efektownego, coś od siebie, stąd też przebuszowałam internet i znalazłam kilka ciekawych pomysłów, które pokażę Wam poniżej.

Pomysł pierwszy: korek.
Zawsze myślałam, że to muszą być zwykłe korki z butelek po winie, aż trafiłam na wykonane specjalnie na taką okazję, z przeróżnymi napisami i nadrukami. Wesele w stylu włoskim, pełnym wina - love. Fantastyczna sprawa, kilka godzin własnej twórczości, a efekt na pewno zachwyci nie jednego gościa ;-)


Pomysł drugi: drewno.
Trochę więcej twórczości i poświęcenia, o ile nie mieszka się ze złotą rączką, która w miarę umie operować piłką do drewna ;-)


Pomysł trzeci: jabłko.
Pomysł, w którym jestem po prostu zakochana!


Pomysł czwarty: trawa.
Wystarczy posiać chwilę wcześniej w doniczkach trawę lub zboża, a taka zielona ozdoba ożywi każde pomieszczenie.


Pomysł piąty: winietka na... widelcu.
Niby sama kartka z imieniem, a jednak dobre wyeksponowanie robi swoje ;-)


Pomysł szósty: winietki na słodko.
Moim faworytem jest Ferrero Rocher i myślę, że takie małe złotko może spokojnie zagościć na każdym weselu ;-)


To takich sześć moich ulubionych pomysłów, jednak osobiście wybrałam pomysł numer siedem, który właśnie wcielam w życie i pokażę Wam go nie w formie inspiracji, a dokładnie jako mój kolejny projekt DIY. Wszystko w kolejnym poście, hej!

czwartek, 16 stycznia 2014

My wedding: Rozmieszczenie gości na weselu i moje weselne menu.


Rozmieszczenie i usadzenie ludzi na weselu to wbrew pozorom połowa sukcesu do tego, żeby goście dobrze się bawili. Jestem zwolennikiem podpisywania miejsc dla gości, ponieważ byłam na kilku weselach, gdzie tego nie praktykowano, i ciocia pana młodego lądowała przy stole jego szalonych znajomych, a raz byłam na takim, gdzie brakło miejsca dla "mało lubianej" osoby w rodzinie, która na złość usiadła przy stole młodej pary ;-) Jakoś nie wyobrażam sobie takiej sytuacji na moim weselu, dlatego już powoli powstaje u mnie w domu projekt karczmy 3D ;-) Dziś mam dla Was kilka wskazówek, jak to wygląda u mnie, a moje wywody przeplatać będą zdjęcia z inspiracjami w tym temacie.


Od czego trzeba zacząć? 
1. Najpierw trzeba podliczyć gości, którzy potwierdzili swoje przybycie na wesele (Na naszych zaproszeniach widniał specjalny do tego komunikat, żeby dzwonić do Skalskich o każdej porze dnia i nocy, do danego dnia, w którym chcieliśmy znać dokładną ilość gości). 


2. Następnie trzeba zastanowić się, jak usadzić gości w danej sali (Nasza karczma jest dwupoziomowa, dlatego duża ilość gości zmuszałaby nas do usadzenia ich na dwóch poziomach, mniejsza ilość do prostego rozdzielenia na część biesiadną i taneczną).


3. Następnie trzeba podzielić gości na grupy, które się szczególnie dobrze czują w swoim towarzystwie, i usadzić ich przy odpowiednich stolikach. Jeśli natomiast dalej nie wiemy, kto chce koło kogo siedzieć, spotkałam się z fantastyczną sprawą planu sali przy wejściu, na którym były numery stolików z osobami, które są tam zapraszane, a goście już siadali przy nim, jak chcieli:


Najlepiej, jak już wspomniałam na samym początku, stworzyć sobie projekt 3D sali, zaopatrzyć się w kolorowe, samoprzylepne karteczki i... kombinować do skutku ;-) Bardzo spodobał mi się poniższy sposób planowania, dlatego bardzo podobnie wygląda moja plansza:


(www.applebrides.com)

Drugim tematem jest nasze menu weselne. Gdyby nasze wesele odbywało się poza Podhalem, zdecydowanie więcej zastanawiałabym się nad tym ;-) A tak, jako że wychodzę za mąż za Mr Gąsienicę z krwi i kości, menu będzie typowo góralskie.


Przystawka:
Oscypek z grilla z żurawiną.
Zupa:
Kwaśnica na wieprzowinie.
Danie główne:
Schab zapiekany z serem regionalnym, ziemniaki opiekane z kminkiem i surówki do wyboru do koloru.
I Danie ciepłe:
Pstrąg, ziemniaki opiekane z kminkiem i surówki do wyboru do koloru.
II Danie ciepłe:
 Płonąca szynka z kością,kasza gryczana lub ziemniaki opiekane z kminkiem, chrzan.
III Danie ciepłe:
Żur z białą kiełbasą w chlebie.
Dodatkowo mamy stoły bufetowe, na których znaleźć będzie można regionalne wędliny, sery, chleby i inne rarytasy.


 W sumie, to biada temu, kto nie lubi tutejszego jedzenia ;-)