niedziela, 16 lutego 2014

Skalska milionerka!


Podobno pierwszy milion trzeba ukraść - jeśli to prawda, to właśnie ukradłam ;-) 
Za cały 1 000 000 wyświetleń mojego bloga - dziś na Krupówkach, piję Wasze zdrówko, hej!

sobota, 15 lutego 2014

Przepis na łososia z wędzonym serem, podawanego na kuskusie.


Kolejne danie, tym  razem danie z wczorajszej, "walentynkowej" kolacji u Skalskich. Jedno trzeba Skalskiemu przyznać - cwany jest fest, zakłady ze swoją narzeczoną umie tak poodwracać, że przegrywam w momencie, kiedy w końcu mogłabym się doczekać przygotowanej przez niego kolacji. Ale że Skalska jest mniej cwana niż Skalski, pół dnia przesiedziałam w kuchni, tworząc "trzy dania, których w naszej kuchni jeszcze nie było". I choć, jak już wiecie, fanką łososia nie jestem, tak ten wyszedł nawet zjadliwy, więc polecam ;-)

składniki:
- filety z łososia
- żółty, najlepiej wędzony ser
- świeża natka z pietruszki
- bułka tarta
- limonka
- oliwa z oliwek


1. Wyciśniętym sokiem z połowy limonki, polewamy filety.


2. Posypujemy filety bułką tartą.
3. Ser kroimy w plastry o grubości 1 cm i układamy po jednym na każdym filecie.
4. Posiekaną natkę pietruszki układamy na serze.


5. Przygotowane filety układamy w naczyniu żaroodpornym i pieczemy 12 minut w 200 stopniach.


6. Ja podałam z kuskusem i brokułami, Wy możecie podać z czym tylko chcecie ;-)


Enjoy!

czwartek, 13 lutego 2014

DIY: Ta sama podstawa - 3 różne naszyjniki (Naszyjnik 2 - złoto i perły).

Link do wpisu, od którego się zaczęło: "DIY: Ta sama podstawa - 3 różne naszyjniki. | Project necklace."

 Naszyjnik numer 2: złoto i perły.
Sprecyzowanie tego naszyjnika do "złota i pereł" to zdecydowanie nieporozumienie - o wiele lepiej oddałby to "barokowy bałagan" albo "ruski śmietnik", ale cenzura, która trzeźwo czuwa nad tym, co tu piszę, nie wyraziła na to zgody ;-) Dlatego dziś naszyjnik, chyba w moich ulubionych kolorach, z wszystkiego tego, co świeciło się na złoto, znów począwszy od kolczyków, łańcuszków, po broszki i klipsy. Cieszę się, że poprzedni wpis spotkał się z tak pozytywnym odbiorem, dlatego za każdego pozytywnego kopniaka dziękuję stokroć każdemu z osobna! Miłego dnia, hej!

przed / before:


po / after:


enjoy!


link do naszyjnika numer 1 - DIY: Naszyjnik 1 - biel, czerń i srebro.

PS Zapraszam na facebook, gdzie bywam częściej ;-)
https://www.facebook.com/pages/Kasia-Skalska/270029519700669

środa, 12 lutego 2014

DIY: Ta sama podstawa - 3 różne naszyjniki (Naszyjnik 1 - biel, czerń i srebro).


Naszyjnik numer 1: Biel, czerń i srebro.
Tym razem w ruch poszedł jeden z naszyjników oraz broszki, klipsy i kolczyki w kolorze bieli, czerni i srebra. Jeśli miałabym oszacować koszt wszystkich materiałów, które wykorzystałam, to na elementy nie wydałam więcej niż 15 złotych, a efekt jest wart na pewno dużo więcej ;-) Oto idealny sposób na wykorzystanie biżuterii, której nie używałam, a jako maniaczka naszyjników, na pewno założę go nie raz ;-)

przed / before:


po / after:


enjoy! ;-)

wtorek, 11 lutego 2014

DIY: Ta sama podstawa - 3 różne naszyjniki. | Project necklace.


Kupuję biżuterię na tony, ale za 90% nie płacę więcej niż 2 złote (tak zwane szczęście wyprzedażowe) - nie mam więc żadnych wyrzutów sumienia, kiedy rozkładam naszyjniki, bransolety, czy kolczyki na czynniki pierwsze, zanim oderwę od nich metkę. Kiedy zobaczyłam te naszyjniki w H&M, wiedziałam, że dla mnie, kobiety bardziej "złotej" niż "srebrnej", te naszyjniki nie do końca pasują... ale mogą zacząć pasować ;-) Dlatego wyciągnęłam kufer, dzięki któremu kiedyś różne cuda powstawały, odkopałam pudło z przeróżnymi świecidełkami i przemieniłam 3 naszyjniki w 3 całkiem inne nówki sztuki, które są zdecydowanie w moim guście. Efekty w kolejnych postach ;-)

Przepis na sałatkę z brokułów i grillowanego kurczaka/łososia.

W ostatnim poście (link - "Moja nowa, "przedślubna" dieta - początki.") pokazałam Wam, co nowego zmieniło się w moim jadłospisie. Właściwie, co radykalnie zmieniło się w mojej kuchni ;-) Dziś chciałabym podać Wam przepis na lekką, ale sycącą sałatkę, która idealnie spełnia się w roli dania głównego, czy dla wyjątkowych żarłoków, jako fajny dodatek. W tytule jest kurczak łamany przez łosoś, ponieważ w oryginalnym przepisie jest ryba, ja natomiast wybrałam tym razem drób. Enjoy!


Składniki: 
- brokuły
- kurczak lub łosoś
- jajka
- puszka czerwonej fasoli
- rzodkiewka
- jogurt naturalny
- 2 łyżki musztardy
- 1 łyżka tartego chrzanu
- oliwa z oliwek (do smażenia)
- pieprz


 1. Kurczaka obsmażamy na patelni w oliwie z oliwek.


2. Gotujemy jajka i kroimy je w ćwiartki.
3. Podpieczonego kurczaka kroimy w grubą kostkę.
4. Rzodkiewkę kroimy w kostkę.
5. Gotujemy brokuły.
6. Sos: mieszamy 4 łyżki jogurtu naturalnego z dwoma łyżeczkami musztardy, łyżeczką tartego chrzanu i pieprzem.


7. Mieszamy wszystko razem i... smacznego ;-)

poniedziałek, 10 lutego 2014

Moja nowa, "przedślubna" dieta - początki.


Większej tajemnicy nie ma - kiedy mam lepszy czas i jazdę na jakąś nową dietę cud - ważę 53 kilo, jeśli natomiast mam smaki na ulubioną pizzę z Adamo - bez problemu umiem osiągnąć 65 kilo. I to jest takie stałe moje wahanie, jak zwany efekt jojo, efekt wiecznych diet cudów, na których jestem od 6 lat, przy wzroście 165 cm . Okrutna sprawa, ale prawdziwa ;-)

 
Przygotowania do ślubu sprawiły, że postanowiłam coś zmienić w tych moich złych nawykach, jednak tym razem postanowiłam poradzić się eksperta. Po rozmowie i analizie zawartości mojej lodówki, dowiedziałam się, że jedną z nielicznych zdrowych rzeczy u mnie jest... woda mineralna ;-) (okrutny, prawdziwy cios numer 2). Moją dietę, a właściwie słowo "przedślubna" łapię w cudzysłów dlatego, ponieważ nie ma mi tylko służyć, żebym dobrze wyglądała w sukni ślubnej, ale żebym nabrała dobrych nawyków żywieniowych i z żadnymi wahaniami nie miała więcej problemu.



Moje złe przyzwyczajenia: 
- nieregularne posiłki: potrafię zjeść śniadanie, pójść do pracy i zjeść następny posiłek o 20, i co gorsze - bardzo często mi się to zdarza.
- zbyt duża ilość węglowodanów w jadłospisie: uwielbiam pieczywo, pieczywo i jeszcze raz pieczywo. do tego makarony pod każdą postacią i wspólne posiłki z narzeczonym, który jest wielki, dużo czasu spędza na siłowni, bawi się w kulturystę - posiłki z ogromną ilością ryżu i kurczaka. właściwie to taki pomysł na kurczaka z ryżem na 365 dni w roku.
- słabość do jedzenia na mieście: po części mogłabym zamówić sałatkę, zupę czy inne zdrowe danie, ale... jak dotąd chyba nie zamówiłam.
- mała ilość warzyw w jadłospisie.
(właściwie, to złych przyzwyczajeń była cała lista, ale te akurat zakodowały mi się w pamięci.)

Moje dobre przyzwyczajenia:
- piję bardzo dużo wody mineralnej.
- moja praca zmusza mnie do ciągłego ruchu.
- nie lubię słodkich rzeczy, z wyjątkiem jakiegoś dobrego ciasta raz na ruski rok.
(lista moich dobrych przyzwyczajeń oczywiście była o wiele uboższa od tej ze złymi, dlatego nie pamiętam, żeby coś dobrego jeszcze w niej było.)

Po analizie, płaczu i zgrzytaniu zębów, na lodówce zawisł plan działania, a w mojej kuchni pojawił się asortyment z poniższego zdjęcia - pamiętam, że stwierdziłam wtedy, że wesela nie będzie, bo umrę wcześniej z głodu :D Wtedy też nie byłam do końca uprzedzona do warzyw, jednak nie miałam konkretnych pomysłów na żadne danie z nich, prócz sałatek, które zawsze kojarzyły mi się z dietami.


Kiedy zaczynałam pracę z nowym jadłospisem, nie byłam zachwycona perspektywą tworzenia czegokolwiek dobrego z praktycznie samych warzyw. Teraz mogę śmiało powiedzieć, że tego było mi trzeba - nauczyłam się gotować zdrowo, smacznie i sycąco, na produktach, których wcześniej próżno było szukać w mojej kuchni. Jak tylko znajdę chwilę wolnego czasu, podeślę Wam tu kilka naprawdę fajnych przepisów - pierwszy, z moją ulubioną w całym jadłospisie sałatką z brokułów i łososia lub grillowanego kurczaka, zaserwuję Wam już w kolejnym poście. Enjoy!