poniedziałek, 12 czerwca 2017

WŁOSY: Kąpiel rozjaśniająca oraz Kallos 8.0 + 10.31, czyli powrót do blondu po koszmarnej wizycie u fryzjera.

Co za tragedia stała się dwa tygodnie temu przypomnieć możecie sobie w poście: "Co zrobić, kiedy fryzjer zepsuje nam włosy na amen, a my jeszcze zapłacimy mu za to dwie stówy.", w ogromnym skrócie, nie wiem, dlaczego chciałam kombinować, ale kobieta zmienną jest, miałam przypływ chwili i chciałam przyciemnić odrost i wyrównać kolor, właściwie nadać jakiegoś charakteru moim ówczesnym włosom (zresztą zapraszam do wpisu, wszystko wyłożone czarno na białym). Po straceniu dużej części włosów, ładnego koloru i dwóch stówek z portfela, znów obraziłam się na śmierć i życie na kolejny salon i zaczęłam naprawiać robotę kolejnego "mistrza". Najpierw w ruch poszedł szampon oczyszczający i soda oczyszczona, mieszanka, która potrafi ściągnąć dużą ilość farby z włosów, przeczytajcie i zobaczcie sami: "Jak szybko wypłukać farbę z włosów? Szampon oczyszczający i soda oczyszczona!". Dziś pokażę Wam kolejny etap mojej roboty, aż do efektu końcowego.

Na Instagramie relacjonowałam Wam każdy etap na bieżąco, po kolei, dziś spróbuję to opisać.

Przed: Katastrofiren, nie będę, a właściwie nie chce mi się już o tym mówić, przeczytajcie tu: "Co zrobić, kiedy fryzjer zepsuje nam włosy na amen, a my jeszcze zapłacimy mu za to dwie stówy."


Etap 1: Kąpiel rozjaśniająca.
Rozjaśniacz (ja używam tego z Joanny, nie mogę się do niego z niczym przyczepić, a cenę też ma wyjątkowo niską), osydant 9% (nie mniej, bo na moje włosy oporne na rozjaśnianie słabszy nie działa, nie więcej, bo w sumie dwa tygodnie temu nałożony miałam kolor na platynę, więc dużo nie trzeba będzie rozjaśniać), szampon (tak, zwykły szampon do mycia włosów).
Wszystkie te składniki łączę, to znaczy, do rozrobionego rozjaśniacza dodaję miarkę szamponu, czyli tyle, ile używam do jednego mycia. Dodaję go dlatego, że potrzebuję płynnego podjaśnienia całych włosów, szybko i zgrabnie, a że nakładam sobie sama preparat na włosy, gdybym robiła to pędzlem, zapewne przy mojej ogromnej ilości włosów, tył miałabym już biały, a przód dalej ciemny. Rozjaśniacz z szamponem ma konsystencję szamponetki i na ciemniejszy odrost nakładam szybko pędzlem, rozcierając i zapieniając ręką, a długość malaksuję nad wanną. Taka metoda równie dobrze rozjaśni włosy, a wiele ułatwi osobie, która robi to sama. Nałożenie mieszanki w tym wypadku zajmuje 3 minuty i włosy mogą wszystkie równo się rozjaśniać (samo rozjaśnianie trwało u mnie nie więcej niż 15 minut).


Etap 2: Koloryzacja.
Jak już wspomniałam, w pierwotnym zamyśle miałam ciemniejszy, naturalny odrost, więc kupiłam Kallos 8.0 jasny blond, całość chciałam wyrównać do koloru 10.31 Platinum Golden Ash Blond. Kiedy jednak rozjaśniłam włosy i wyglądałam jak Donald Trump, stwierdziłam, że w sumie dobrze czułam się jako blondyna, i stanę na głowie, żeby stonować jednolity kolor. Zmieszałam całą platynę, połowę jasnego blondu i dodałam od siebie resztkę jakiejś zimnej farby (ale było jej tak mało, że wiele nie wpłynęła na ostateczny kolor). I powiem Wam, że wyszło spoko, nawet bardziej spoko niż zakładałam! Oczywiście odrost jeszcze świeci mi się dobrze na żółto, ale jest to kwestia jednego, kolejnego malowania, żeby całość stonować.


I tym oto szybkim sposobem wróciłam na stare, dobre śmieci ;-) Teraz, kiedy już możemy się z tego pośmiać, poniżej przedstawiam porównanie przed i po. A jeśli kiedykolwiek będę miała jakiś przypływ chwili, to walnijcie mnie obuchem w łeb.
 
 
W kolejnym poście pokażę Wam mnóstwo wspaniałych kosmetyków, na bazie olejów, które zaczęłam stosować  po rozjaśnianiu, i w sumie dzięki którym włosy po tej dekoloryzacji już wróciły do bardzo dobrej kondycji, co mnie niezmiernie miło zaskoczyło!
 
Enjoy!

1 komentarz: